Zaloguj się
Za każdym ogłoszeniem, które oglądasz, kryje się powód przeprowadzki.
Jesteśmy ciekawi, dlaczego tak naprawdę szukasz?
W świecie, w którym wszystko musi być
szybkie, łatwe i idealnie wyretuszowane...
zwalniamy tempo
słuchamy prawdziwych historii
patrzymy głębiej
Tak powstała jesienna kampania „Dlaczego tak naprawdę szukasz?” oparta na Waszych
słowach, Waszych historiach.
Narodziny dziecka, powrót z emigracji, nowa praca, a może po prostu potrzeba ciszy i własnego miejsca?
Od powodu zaczyna się nowa historia.

Byle dalej od byłego
Wiktoria, 27

Żeby być bliżej rodziców. Na wszelki wypadek
Ola, 41

Bo chcę mieszkać dalej od rodziców. Mieć więcej swobody
Kuba, 21

Dla nowej miłości
Grzegorz, 69

Bo tutaj bałam się wracać wieczorem do domu
Kalina, 27

Bo straciłem wszystko i muszę zacząć od nowa
Grzegorz, 55

Żeby po rozwodzie znaleźć siebie na nowo i to, kim jeszcze mogę być
Monika, 50

Żeby dzieciaki miały fajne dzieciństwo
Marta, 33

Bo chcę mieć coś swojego
Adam, 35

Bo już się nie mieścimy
Patryk, 44
Firma przeniosła mój dział do innego miasta, nie miałem wyboru
Dziecko ma silną alergię, a tu jest najlepszy klimat
Właściciel sprzedał mieszkanie, mieliśmy miesiąc na wyniesienie się
Mama została sama w wielkim domu, wprowadzamy się, żeby jej pomóc
Bo tu za tę samą pensję mogę żyć, a nie tylko przetrwać
Dojazdy do pracy zabierały mi dwie godziny z życia. Codziennie
Chcemy mieć dzieci, a w kawalerce nie ma na to miejsca
Za pracą dla mnie i dla niej, to był warunek
Bo czynsz wzrósł o tyle, że przestało się to kalkulować
Rozwód. Musieliśmy sprzedać dom i podzielić pieniądze
Firma przeniosła mój dział do innego miasta, nie miałem wyboru
Dziecko ma silną alergię, a tu jest najlepszy klimat
Właściciel sprzedał mieszkanie, mieliśmy miesiąc na wyniesienie się
Mama została sama w wielkim domu, wprowadzamy się, żeby jej pomóc
Bo tu za tę samą pensję mogę żyć, a nie tylko przetrwać
Dojazdy do pracy zabierały mi dwie godziny z życia. Codziennie
Chcemy mieć dzieci, a w kawalerce nie ma na to miejsca
Za pracą dla mnie i dla niej, to był warunek
Bo czynsz wzrósł o tyle, że przestało się to kalkulować
Rozwód. Musieliśmy sprzedać dom i podzielić pieniądze
Firma przeniosła mój dział do innego miasta, nie miałem wyboru
Dziecko ma silną alergię, a tu jest najlepszy klimat
Właściciel sprzedał mieszkanie, mieliśmy miesiąc na wyniesienie się
Mama została sama w wielkim domu, wprowadzamy się, żeby jej pomóc
Bo tu za tę samą pensję mogę żyć, a nie tylko przetrwać
Dojazdy do pracy zabierały mi dwie godziny z życia. Codziennie
Chcemy mieć dzieci, a w kawalerce nie ma na to miejsca
Za pracą dla mnie i dla niej, to był warunek
Bo czynsz wzrósł o tyle, że przestało się to kalkulować
Rozwód. Musieliśmy sprzedać dom i podzielić pieniądze
Firma przeniosła mój dział do innego miasta, nie miałem wyboru
Dziecko ma silną alergię, a tu jest najlepszy klimat
Właściciel sprzedał mieszkanie, mieliśmy miesiąc na wyniesienie się
Mama została sama w wielkim domu, wprowadzamy się, żeby jej pomóc
Bo tu za tę samą pensję mogę żyć, a nie tylko przetrwać
Dojazdy do pracy zabierały mi dwie godziny z życia. Codziennie
Chcemy mieć dzieci, a w kawalerce nie ma na to miejsca
Za pracą dla mnie i dla niej, to był warunek
Bo czynsz wzrósł o tyle, że przestało się to kalkulować
Rozwód. Musieliśmy sprzedać dom i podzielić pieniądze
Potrzebuję dużego garażu do pracy
Bo męczyło mnie życie w miejscu, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą
Sprzedaliśmy mieszkanie w mieście, żeby spłacić długi
Żeby być blisko ojca, który już sobie nie radzi
Przechodzę na emeryturę i wracam tam, skąd pochodzę
Nie jesteśmy w stanie wnosić wózka na czwarte piętro bez windy
Chcę wreszcie mieć normalnych sąsiadów
Żeby przestać być zależnym od widzimisię właściciela
Dla świętego spokoju
Bo w naszym małym mieście nie ma już żadnych perspektyw
To była czysto biznesowa decyzja
Potrzebuję dużego garażu do pracy
Bo męczyło mnie życie w miejscu, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą
Sprzedaliśmy mieszkanie w mieście, żeby spłacić długi
Żeby być blisko ojca, który już sobie nie radzi
Przechodzę na emeryturę i wracam tam, skąd pochodzę
Nie jesteśmy w stanie wnosić wózka na czwarte piętro bez windy
Chcę wreszcie mieć normalnych sąsiadów
Żeby przestać być zależnym od widzimisię właściciela
Dla świętego spokoju
Bo w naszym małym mieście nie ma już żadnych perspektyw
To była czysto biznesowa decyzja
Potrzebuję dużego garażu do pracy
Bo męczyło mnie życie w miejscu, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą
Sprzedaliśmy mieszkanie w mieście, żeby spłacić długi
Żeby być blisko ojca, który już sobie nie radzi
Przechodzę na emeryturę i wracam tam, skąd pochodzę
Nie jesteśmy w stanie wnosić wózka na czwarte piętro bez windy
Chcę wreszcie mieć normalnych sąsiadów
Żeby przestać być zależnym od widzimisię właściciela
Dla świętego spokoju
Bo w naszym małym mieście nie ma już żadnych perspektyw
To była czysto biznesowa decyzja
Potrzebuję dużego garażu do pracy
Bo męczyło mnie życie w miejscu, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą
Sprzedaliśmy mieszkanie w mieście, żeby spłacić długi
Żeby być blisko ojca, który już sobie nie radzi
Przechodzę na emeryturę i wracam tam, skąd pochodzę
Nie jesteśmy w stanie wnosić wózka na czwarte piętro bez windy
Chcę wreszcie mieć normalnych sąsiadów
Żeby przestać być zależnym od widzimisię właściciela
Dla świętego spokoju
Bo w naszym małym mieście nie ma już żadnych perspektyw
To była czysto biznesowa decyzja
Żeby mieć blisko na łódkę
Zawsze chciałem mieszkać w kamienicy z wysokim sufitem
Żeby mój pies miał prawdziwy ogród, a nie trawnik pod blokiem
Bo odziedziczyłem dom
Dla lepszej komunikacji
Bo w tej okolicy jest po prostu pięknie
Żeby zamieszkać w domu po dziadkach
Żeby wnuki miały gdzie biegać
Bo dzieci poszły na swoje
Żeby mieć blisko na łódkę
Zawsze chciałem mieszkać w kamienicy z wysokim sufitem
Żeby mój pies miał prawdziwy ogród, a nie trawnik pod blokiem
Bo odziedziczyłem dom
Dla lepszej komunikacji
Bo w tej okolicy jest po prostu pięknie
Żeby zamieszkać w domu po dziadkach
Żeby wnuki miały gdzie biegać
Bo dzieci poszły na swoje
Żeby mieć blisko na łódkę
Zawsze chciałem mieszkać w kamienicy z wysokim sufitem
Żeby mój pies miał prawdziwy ogród, a nie trawnik pod blokiem
Bo odziedziczyłem dom
Dla lepszej komunikacji
Bo w tej okolicy jest po prostu pięknie
Żeby zamieszkać w domu po dziadkach
Żeby wnuki miały gdzie biegać
Bo dzieci poszły na swoje
Żeby mieć blisko na łódkę
Zawsze chciałem mieszkać w kamienicy z wysokim sufitem
Żeby mój pies miał prawdziwy ogród, a nie trawnik pod blokiem
Bo odziedziczyłem dom
Dla lepszej komunikacji
Bo w tej okolicy jest po prostu pięknie
Żeby zamieszkać w domu po dziadkach
Żeby wnuki miały gdzie biegać
Bo dzieci poszły na swoje
Bo życie jest za krótkie, żeby nie spróbować pomieszkać nad morzem
Bo tam już nic na mnie nie czekało
Bo obiecałam sobie, że moje dzieci będą miały lepiej
Bo całe życie goniłem za czymś, co okazało się nic nie warte
Żeby uwolnić się od rodziny, która wie lepiej, jak mam żyć
Żeby wreszcie przestać żyć na pokaz
Żeby dzieci nie musiały już słyszeć awantur
Bo mój partner dostał pracę w filharmonii
Bo miałem dość smogu
Bo zakochałem się
Bo życie jest za krótkie, żeby nie spróbować pomieszkać nad morzem
Bo tam już nic na mnie nie czekało
Bo obiecałam sobie, że moje dzieci będą miały lepiej
Bo całe życie goniłem za czymś, co okazało się nic nie warte
Żeby uwolnić się od rodziny, która wie lepiej, jak mam żyć
Żeby wreszcie przestać żyć na pokaz
Żeby dzieci nie musiały już słyszeć awantur
Bo mój partner dostał pracę w filharmonii
Bo miałem dość smogu
Bo zakochałem się
Bo życie jest za krótkie, żeby nie spróbować pomieszkać nad morzem
Bo tam już nic na mnie nie czekało
Bo obiecałam sobie, że moje dzieci będą miały lepiej
Bo całe życie goniłem za czymś, co okazało się nic nie warte
Żeby uwolnić się od rodziny, która wie lepiej, jak mam żyć
Żeby wreszcie przestać żyć na pokaz
Żeby dzieci nie musiały już słyszeć awantur
Bo mój partner dostał pracę w filharmonii
Bo miałem dość smogu
Bo zakochałem się
Bo życie jest za krótkie, żeby nie spróbować pomieszkać nad morzem
Bo tam już nic na mnie nie czekało
Bo obiecałam sobie, że moje dzieci będą miały lepiej
Bo całe życie goniłem za czymś, co okazało się nic nie warte
Żeby uwolnić się od rodziny, która wie lepiej, jak mam żyć
Żeby wreszcie przestać żyć na pokaz
Żeby dzieci nie musiały już słyszeć awantur
Bo mój partner dostał pracę w filharmonii
Bo miałem dość smogu
Bo zakochałem się
Dostałam się na studia
Żeby mieszkać bliżej lasu
Bo chciałem uciec od rodziny
Ucieczka od traumatycznych wspomnień
Zagrożenie klęskami żywiołowymi
Chęć prowadzenia samowystarczalnego życia
Ucieczka ze środowiska sprzyjającego nałogom
Wsparcie rodzeństwa w trudnej sytuacji życiowej
Rozpoczęcie procedury adopcyjnej
Aby wyremontować starą stodołę
Dostałam się na studia
Żeby mieszkać bliżej lasu
Bo chciałem uciec od rodziny
Ucieczka od traumatycznych wspomnień
Zagrożenie klęskami żywiołowymi
Chęć prowadzenia samowystarczalnego życia
Ucieczka ze środowiska sprzyjającego nałogom
Wsparcie rodzeństwa w trudnej sytuacji życiowej
Rozpoczęcie procedury adopcyjnej
Aby wyremontować starą stodołę
Dostałam się na studia
Żeby mieszkać bliżej lasu
Bo chciałem uciec od rodziny
Ucieczka od traumatycznych wspomnień
Zagrożenie klęskami żywiołowymi
Chęć prowadzenia samowystarczalnego życia
Ucieczka ze środowiska sprzyjającego nałogom
Wsparcie rodzeństwa w trudnej sytuacji życiowej
Rozpoczęcie procedury adopcyjnej
Aby wyremontować starą stodołę
Dostałam się na studia
Żeby mieszkać bliżej lasu
Bo chciałem uciec od rodziny
Ucieczka od traumatycznych wspomnień
Zagrożenie klęskami żywiołowymi
Chęć prowadzenia samowystarczalnego życia
Ucieczka ze środowiska sprzyjającego nałogom
Wsparcie rodzeństwa w trudnej sytuacji życiowej
Rozpoczęcie procedury adopcyjnej
Aby wyremontować starą stodołę
Firma przeniosła mój dział do innego miasta, nie miałem wyboru
Dziecko ma silną alergię, a tu jest najlepszy klimat
Właściciel sprzedał mieszkanie, mieliśmy miesiąc na wyniesienie się
Mama została sama w wielkim domu, wprowadzamy się, żeby jej pomóc
Bo tu za tę samą pensję mogę żyć, a nie tylko przetrwać
Dojazdy do pracy zabierały mi dwie godziny z życia. Codziennie
Chcemy mieć dzieci, a w kawalerce nie ma na to miejsca
Za pracą dla mnie i dla niej, to był warunek
Bo czynsz wzrósł o tyle, że przestało się to kalkulować
Rozwód. Musieliśmy sprzedać dom i podzielić pieniądze
Firma przeniosła mój dział do innego miasta, nie miałem wyboru
Dziecko ma silną alergię, a tu jest najlepszy klimat
Właściciel sprzedał mieszkanie, mieliśmy miesiąc na wyniesienie się
Mama została sama w wielkim domu, wprowadzamy się, żeby jej pomóc
Bo tu za tę samą pensję mogę żyć, a nie tylko przetrwać
Dojazdy do pracy zabierały mi dwie godziny z życia. Codziennie
Chcemy mieć dzieci, a w kawalerce nie ma na to miejsca
Za pracą dla mnie i dla niej, to był warunek
Bo czynsz wzrósł o tyle, że przestało się to kalkulować
Rozwód. Musieliśmy sprzedać dom i podzielić pieniądze
Firma przeniosła mój dział do innego miasta, nie miałem wyboru
Dziecko ma silną alergię, a tu jest najlepszy klimat
Właściciel sprzedał mieszkanie, mieliśmy miesiąc na wyniesienie się
Mama została sama w wielkim domu, wprowadzamy się, żeby jej pomóc
Bo tu za tę samą pensję mogę żyć, a nie tylko przetrwać
Dojazdy do pracy zabierały mi dwie godziny z życia. Codziennie
Chcemy mieć dzieci, a w kawalerce nie ma na to miejsca
Za pracą dla mnie i dla niej, to był warunek
Bo czynsz wzrósł o tyle, że przestało się to kalkulować
Rozwód. Musieliśmy sprzedać dom i podzielić pieniądze
Firma przeniosła mój dział do innego miasta, nie miałem wyboru
Dziecko ma silną alergię, a tu jest najlepszy klimat
Właściciel sprzedał mieszkanie, mieliśmy miesiąc na wyniesienie się
Mama została sama w wielkim domu, wprowadzamy się, żeby jej pomóc
Bo tu za tę samą pensję mogę żyć, a nie tylko przetrwać
Dojazdy do pracy zabierały mi dwie godziny z życia. Codziennie
Chcemy mieć dzieci, a w kawalerce nie ma na to miejsca
Za pracą dla mnie i dla niej, to był warunek
Bo czynsz wzrósł o tyle, że przestało się to kalkulować
Rozwód. Musieliśmy sprzedać dom i podzielić pieniądze
Żeby być blisko ojca, który już sobie nie radzi
Przechodzę na emeryturę i wracam tam, skąd pochodzę
Nie jesteśmy w stanie wnosić wózka na czwarte piętro bez windy
Chcę wreszcie mieć normalnych sąsiadów
Żeby przestać być zależnym od widzimisię właściciela
Dla świętego spokoju
Potrzebuję dużego garażu do pracy
Bo męczyło mnie życie w miejscu, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą
Sprzedaliśmy mieszkanie w mieście, żeby spłacić długi
Bo w naszym małym mieście nie ma już żadnych perspektyw
To była czysto biznesowa decyzja
Żeby być blisko ojca, który już sobie nie radzi
Przechodzę na emeryturę i wracam tam, skąd pochodzę
Nie jesteśmy w stanie wnosić wózka na czwarte piętro bez windy
Chcę wreszcie mieć normalnych sąsiadów
Żeby przestać być zależnym od widzimisię właściciela
Dla świętego spokoju
Potrzebuję dużego garażu do pracy
Bo męczyło mnie życie w miejscu, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą
Sprzedaliśmy mieszkanie w mieście, żeby spłacić długi
Bo w naszym małym mieście nie ma już żadnych perspektyw
To była czysto biznesowa decyzja
Żeby być blisko ojca, który już sobie nie radzi
Przechodzę na emeryturę i wracam tam, skąd pochodzę
Nie jesteśmy w stanie wnosić wózka na czwarte piętro bez windy
Chcę wreszcie mieć normalnych sąsiadów
Żeby przestać być zależnym od widzimisię właściciela
Dla świętego spokoju
Potrzebuję dużego garażu do pracy
Bo męczyło mnie życie w miejscu, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą
Sprzedaliśmy mieszkanie w mieście, żeby spłacić długi
Bo w naszym małym mieście nie ma już żadnych perspektyw
To była czysto biznesowa decyzja
Żeby być blisko ojca, który już sobie nie radzi
Przechodzę na emeryturę i wracam tam, skąd pochodzę
Nie jesteśmy w stanie wnosić wózka na czwarte piętro bez windy
Chcę wreszcie mieć normalnych sąsiadów
Żeby przestać być zależnym od widzimisię właściciela
Dla świętego spokoju
Potrzebuję dużego garażu do pracy
Bo męczyło mnie życie w miejscu, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą
Sprzedaliśmy mieszkanie w mieście, żeby spłacić długi
Bo w naszym małym mieście nie ma już żadnych perspektyw
To była czysto biznesowa decyzja
Żeby uwolnić się od rodziny, która wie lepiej, jak mam żyć
Żeby wreszcie przestać żyć na pokaz
Żeby dzieci nie musiały już słyszeć awantur
Bo mój partner dostał pracę w filharmonii
Bo miałem dość smogu
Bo zakochałem się
Bo życie jest za krótkie, żeby nie spróbować pomieszkać nad morzem
Bo tam już nic na mnie nie czekało
Bo obiecałam sobie, że moje dzieci będą miały lepiej
Bo całe życie goniłem za czymś, co okazało się nic nie warte
Żeby uwolnić się od rodziny, która wie lepiej, jak mam żyć
Żeby wreszcie przestać żyć na pokaz
Żeby dzieci nie musiały już słyszeć awantur
Bo mój partner dostał pracę w filharmonii
Bo miałem dość smogu
Bo zakochałem się
Bo życie jest za krótkie, żeby nie spróbować pomieszkać nad morzem
Bo tam już nic na mnie nie czekało
Bo obiecałam sobie, że moje dzieci będą miały lepiej
Bo całe życie goniłem za czymś, co okazało się nic nie warte
Żeby uwolnić się od rodziny, która wie lepiej, jak mam żyć
Żeby wreszcie przestać żyć na pokaz
Żeby dzieci nie musiały już słyszeć awantur
Bo mój partner dostał pracę w filharmonii
Bo miałem dość smogu
Bo zakochałem się
Bo życie jest za krótkie, żeby nie spróbować pomieszkać nad morzem
Bo tam już nic na mnie nie czekało
Bo obiecałam sobie, że moje dzieci będą miały lepiej
Bo całe życie goniłem za czymś, co okazało się nic nie warte
Żeby uwolnić się od rodziny, która wie lepiej, jak mam żyć
Żeby wreszcie przestać żyć na pokaz
Żeby dzieci nie musiały już słyszeć awantur
Bo mój partner dostał pracę w filharmonii
Bo miałem dość smogu
Bo zakochałem się
Bo życie jest za krótkie, żeby nie spróbować pomieszkać nad morzem
Bo tam już nic na mnie nie czekało
Bo obiecałam sobie, że moje dzieci będą miały lepiej
Bo całe życie goniłem za czymś, co okazało się nic nie warte
Pomóż nam stworzyć pierwszą w Polsce mapę prawdziwych powodów, dla których zmieniamy nasze miejsca na ziemi.
Twoja historia, nawet najmniejsza, już jest częścią tej opowieści.
Twoja historia ma znaczenie – dla Ciebie i dla innych.